Dzisiaj każdy ma własny samochód. Nie kosztują one dużo, szczególnie używane. Po drogach porusza się ich spora ilość i natężenie ruchu jest duże. Bardzo łatwo o kolizję, stłuczkę. W takich warunkach warto poznać hamowanie awaryjne, które dla wielu osób jest mało spotykane.
Hamowanie awaryjne jest w teorii bardzo prostą czynnością. Na czym ono polega? Już śpieszę w z wyjaśnieniem. Gdy widzimy jakąś przeszkodę, do której się niebezpiecznie zbliżamy, należy bardzo mocno wcisnąć pedał hamulca. Wręcz trzeba uderzyć w niego stopą i tak trzymać do końca manewru. Hamowanie awaryjne jest jednak proste w teorii. Praktyka jest zupełnie inna, tak jak z wieloma innymi rzeczami, sytuacjami. Takim zdarzeniom drogowym towarzyszy spory stres, który może doprowadzić do tego, że nie panujemy nad swoimi emocjami, nerwami i ruchami. Najczęściej hamowanie awaryjne wykonujemy w bardzo intuicyjny sposób, bez naszej świadomości. Tutaj działamy bardzo szybko, bez zastanowienia. Chronimy nasze zdrowie i życie. Nie ma czasu na myślenie. Noga idzie w hamulec, jak byśmy chcieli go wycisnąć przez podłogę. Warto jest poćwiczyć hamowanie awaryjne, by w razie takiej sytuacji być bardziej świadomym tego, co się robi.
Raz w życiu zimą zdarzyło mi się awaryjnie hamować i o mało się w gacie nie posrałem z wrażeń. Wyhamowałem dosłownie milimetry od poprzedzającego mnie auta jakimś cudem
Raz w życiu zimą zdarzyło mi się awaryjnie hamować i o mało się w gacie nie posrałem z wrażeń. Wyhamowałem dosłownie milimetry od poprzedzającego mnie auta jakimś cudem